Nieregularny Nie-Codziennik "Zdrowie dla Ciebie"

Nieregularny Nie-Codziennik
Nieregularny Nie-Codziennik
Nieregularny Nie-Codziennik

Nieregularny Niecodziennik „Zdrowie dla Ciebie” to newsletter dostarczany do subskrybentów za pomocą poczty elektronicznej. Pierwsze jego wydanie miało miejsce pod koniec października 2006 roku. Wraz z upływem czasu, zmieniała się jego grafika. Niebawem będzie obchodził swoje 200 pojawienie się u czytelników.



(4 587) wpisów do Nieregularny Nie-Codziennik "Zdrowie dla Ciebie"

  1. Dorota Sz. pisze:

    Witam Cię Dorotko o poranku,
    Rewelacja. Temat tak bardzo ważny i poważny poruszyłaś tak subtelnie i inteligentnie. Ukryłaś wszystko co trzeba w jednym kapitalnym zdaniu. Zgadzam się, że sprawa wybaczania drugiej osobie jest bardzo istotna w ogóle ale najbardziej istotna jest dla nas samych, ponieważ pozwala nam powrócić do równowagi psychicznej. Poruszony przez Ciebie temat, moim zdaniem, przybliża nas nawet do zagadnienia „molestowania psychicznego” przez kogoś (bardzo często) z najbliższego otoczenia a właściwie mam na myśli nawet kogoś z rodziny, tylko tego bardzo długo nie zauważamy ….. dopiero gdy już jest z nami bardzo źle … np. rozchorowaliśmy się właśnie (o czym wspomniałaś w artykule). Samo życie jak to się mówi – ale sprawa umiejętnego wybaczania za powstałe krzywdy – jest jak najbardziej do przerobienia a właściwie do przerabiania na co dzień przez każdego z nas. Jednym słowem trzeba nad tym popracować … i ćwiczyć, stosować w praktyce. Dorotko, uważam, że każdy przedstawiony przez Ciebie temat porusza lawinę naszych myśli i łączy się zawsze z wieloma zagadnieniami, którymi Ty bardzo umiejętnie sterujesz, to bardzo dobrze, bo inaczej rozpisywalibyśmy się (być może nie na temat)
    w nieskończoność. Kończąc dziękuję Ci bardzo za kontakt i proszę o jeszcze mimo, iż nie zawsze szybko odpowiadam ale zato zawsze „Cię” czytam. Do następnego NIECODZIENNIKA. Pozdrawiam serdecznie. D.Sz.

    • Dorotko,

      Wielkie Ci dzięki za to, co napisałaś.
      Pewnie najtrudniej jest jeśli krzywd doznajemy ze strony najbiższych.
      Myślę, że jedno z tych dwóch ważnych zdań „Masz olbrzymią przewagę nad człowiekiem, który wyrządza ci krzywdę:
      możesz mu przebaczyć, a on tobie przebaczyć nie może”.
      każdy rozsądny człowiek powinien sobie wyryć na ścianie i to w dodatku w widocznym miejscu. :)
      To naprawdę daje przewagę nad oprawcą.
      Dziękuję Ci za ten kontakt, tym bardziej, że mamy okazję widywać się tak rzadko.
      Ostatnim razem był maj 2007. :)

      Serdeczności
      D.

  2. Zygmunt pisze:

    Bardzo ciekawe spostrzeżenia. W czasie wakacji byliśmy w Poznaniu na rekolekcjach, prowadzonych przez ojca Jamesa Maniackala z Indii.
    Mówił min. o dużej zależności między PRZEBACZENIEM a w zasadzie jego braku, a różnego rodzaju chorobami. Często aby mógł być ktoś uzdrowiony musiał wzbudzić w sobie skruchę i przebaczyć……….. Może brzmi to górnolotnie, ale powtarzam tylko słowa rekolekcjonisty.
    Pozdrawiam Zygmunt

  3. Barbara z Ełku pisze:

    Bardzo pani dziękuję za kolejną cenną wskazówkę. Barbara

  4. Leokadia pisze:

    Dorotko, uśmiałam się po przeczytaniu Twojego Nie – codziennika :)Jakiś czas temu nauczyłam się nie przyjmować „paczek z grzechotnikami”. Poszłam dalej :) Mam ogromną frajdę wyobrażając sobie ( a czasami i widzę) minę nadawcy odbierającego zwracaną paczkę:) A tak na prawdę , wcale nie jest mi do śmiechu. Często dotyczy to osób nam bliskich czy związanych z nami emocjonalnie. Nie chciała bym aby cierpieli ale jest to jak lustro bazyliszka. Bardzo często jest to wypisane na twarzy i ma niestety związek ze zdrowiem :(
    Ludziom pogodnym i życzliwym żyje się przyjemniej:D
    pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wiele „myśli” do przemyślenia :)
    Lodzia

  5. Iza pisze:

    Kolejny raz to, co czytam, pióra Doroty Madejskiej jest odpowiedzią na to, co przeżyłam „wczoraj”.Dobrze,że miałam Rhodiolin bo inaczej… byłoby ze mną kiepsko.
    Dobrze jest wiedzieć co jest w paczce, wtedy łatwo nam podjąć decyzję.
    Najgorsze są „niespodziewane niespodzianki”
    Jak się przed nimi ustrzec, jak przygotować się na niespodziewane?

  6. Magda pisze:

    Witam serdecznie,
    święte słowa Pani Dorotko z tą paczką wypełnioną grzechotnikami. Nie dalej jak wczoraj udało mi się nie odebrać takiej przesyłki. Chociaż takich zachowań trzeba się chyba trochę nauczyć. I jeszcze jedno piękne zdanie zwróciło moją uwagę, że emocji od ciała nie da się oddzielić.
    A o paczce z nie chcianymi grzechotnikami naprawdę warto pamiętać.
    Pozdrawiam serdecznie

    • Pani Madziu,

      To dobrze, że udało się odpowiednio zareagować na to, czego Pani nie zamawiała. :)
      Ma Pani rację, że tych zachowań trzeba się nauczyć.
      W swoich prozrdrowotnych (i nie tylko) działaniach staram się podsuwać moim Czytelnikom i słuchaczom,
      a także osobom uczestniczącym w różnego rodzaju spotkaniach, takie ułatwiające życie słowa-klucze.
      Będę przeszczęśliwa jeśli dowiem się, że ktoś na tyle zapamiętał ten artykuł, iż w sytuacji już nie wyimaginowanej, a w życiu, odpowiednio wcześnie zareaguje: uwaga, paczka z grzechotnikami! :)
      A co do emocji i ciała, to jestem przekonana, że kto jak kto, ale Pani zdaje sobie sprawę z tego jak mocno są ze sobą połączone.

  7. Elżbieta z Krakowa pisze:

    Pani Doroto,
    ma Pani piękną pasję jaką jest praca.
    Ja zresztą też…
    Pięknie Pani pisze, jeszcze nie zdążyłam kupić Pani ksiazki, ale zrobię to w najbliższym czasie.

    pozdrawiam i dziękuje za korespondencję…
    Elżbieta Z.

  8. Dorota pisze:

    Witam Pani Dorociu,
    dawno nie odzywałam się, bo czas mi jakoś ucieka nazbyt szybko. Teraz dni coraz krótsze, szybko robi się ciemno, a ja to jestem taką istotą, że jak ciemno, to ja muszę do domu ;)).
    Jestem w trakcie czytania świetnej książki, którą serdecznie polecam pt „Moc pozytywnego myślenia”. To tak w nawiązaniu do ostatniej publikacji w „Nie- codzienniku”.
    Pozdrawiam gorąco w ten zimny czas. Teraz w Gdańsku – 10 st.
    Dorota

  9. Gosia S. pisze:

    Dorotko,
    nie mogę sie powstrzymać, żeby nie szepnąć słówka na temat Twojego, dzisiejszego wydania Nie-codziennika.
    Rzeczywiście coś w tym jest..Od paru tygodni, każdego dnia gdy leżę już w łóżku,dziękuję Bogu za każdy dzień. Nieważne jaki był i wiesz jest naprawdę lepiej i łatwiej. Każde przykre zdarzenie odbieram jak cenną lekcję , nie jak porażkę.

    Najlepszym preparatem na poprawę humoru i samopoczucia jest dla mnie oczywiście Noni!
    Pozdrawiam ciepło Małgosia

  10. Ewa pisze:

    Droga Pani Dorotko,

    Serdecznie dziękuję za tak szybką reakcje – jest mi niezmiernie miło i raz jeszcze serdeczne podziękowania za zainteresowanie i porady – mam podobne zdanie na wiele spraw nie tylko medycznych jak Pani.

    Pozdrawiam serdecznie,wdzięczna Ewa Z.

  11. Iza pisze:

    Kochana Dorotko dzięki Tobie poczucie ,że można i trzeba realizować swoje marzenia jest we mnie coraz silniejsze i bardzo mi z Tym dobrze.Czasami tak mam,że gdzieś głęboko we mnie rodzi się jakaś myśl i czeka na podatny grunt aby się rozwinąć.Uwielbiam czytać to o czym piszesz i uwielbiam swoje samopoczucie i myśli po przeczytaniu Twoich refleksji.Trzeba pielęgnowac i realizować swoje marzenia! Dziękuję!Iza

  12. Małgosia pisze:

    Dorotko

    To chyba najpiekniejsza, najlepsza Twoja publikacja!
    Ściskam mocno,
    „przebywająca również na życiowym zakręcie Małgosia”:)

  13. Kasia pisze:

    Dorotko,

    W odniesieniu do artykułu „O substytucie suplementu na życiowy pesymizm”
    z praktyki Ci powiem, że wystarczy nawet małe marzenie, a już pacjenci czy uczniowie odżywiają jak kwiaty na wiosnę.
    Pozdrawiam
    Kasia

  14. Marta pisze:

    Droga Dorotko!

    Bardzo dziękuje za niezbędne informacje. Duużo czytam (zarówno polskie i holenderskie publikacje)ale nie mam doswiadczenia w tak precyzyjnym dobieraniu suplementow.
    Wierzę, że się uda. Nie raz już się nam udało;)

    Dziekuje za to, że jesteś taka jaka jesteś!

    Marta

  15. Renata pisze:

    Serdecznie witam Pani Dorotko!

    Bardzo miło czytało się relację p. Danusi.

    Renata M. z Białogardu

  16. Kasia pisze:

    Pani Dorotko!!!

    Mamy piękne lato tej jesieni! prawda?
    Bardzo podoba mi się niecodziennik.Pisze Pani takim lekkim słowem i napełnia radością. Dziękuję!
    Pozdrawiam!!!
    Kasia M. z Piły

  17. Ania G. pisze:

    NO, Kochana TY to umiesz podnieść na duchu :) Już mi lżej, że nie muszę się katować na aerobiku, a wystarczy codzienny rower z moim przyjacielem.

    Ania

    • Dorota Dorota pisze:

      Aniu,

      Jak nietrudno się (zarówno z treści wczorajszego artykułu, jak i mojego wyglądu) domyślić, sama mąk związanych z wszelkimi ćwiczeniami po prostu nie znoszę. Wiele lat temu usiłowałam spojrzeć na kwestię okiem odrobinę łaskawszym, ale nic z tego nie wyszło. Kiedy już znalazłam rodzaj ćwiczeń, który może by i mi nawet odpowiadał, jedna z uczestniczek uparła się na przyprowadzanie na zajęcia … pieska. Ten z kolei zawziął się, żeby koniecznie z każdą z ćwiczących (oczywiście w trakcie zmagań) dobrze się zaznajomić. Absolutnie nie mam nic przeciwko czworonożnym przyjaciołom, ale niekoniecznie uważam, że sala gimnastyczna to miejsce dla nich najwłaściwsze.

      Zresztą, dawno temu postanowiłam sobie, że po czterdziestce będę już robić tylko to, co mnie interesuje, cieszy, co uważam za ważne, czego rzeczywiście chcę, a nie to, co wypada, bądź podoba się komuś, a nie mnie.

      Jasne, że dobrze jest świetnie wyglądać, ale tak się składa, że stanie przed lustrem nigdy treścią mojego życia nie było i pewnie już nie będzie.
      W wieku lat 38, przewidując (słusznie zresztą), że nie wróci moja dawna miłość do zawodu, odeszłam z etatu. Dałam sobie czas na przygotowanie się do momentu, kiedy nadejdzie ta magiczna granica wieku. Skoro stać mnie było na podjęcie takiej decyzji, na pewno nie będę wyciskać z siebie potu, bo to jest trendy. Nic z tych rzeczy !

      W kwestii ruchu dla zdrowia, zadowalam się długimi spacerami i jazdą na rowerze. Jeśli chodzi o trening wytrzymałościowy, o którym mowa w ostatnim wydaniu Nie – Codziennika, to trochę za mało, więc bardziej przyłożę się do wycieczek rowerowych. No, może jeszcze rolki przeproszę. Ostatni raz jeździłam kiedy mieszkaliśmy jeszcze w Stargardzie. Mam nadzieję, że mój organizm to dostrzeże i zechce się odwdzięczyć. :)

      Jak widziałam podczas naszego całkiem niedawnego spotkania, wyglądasz ślicznie, więc przestań robić sobie jakiekolwiek wyrzuty. Biorąc pod uwagę, że płynie w Tobie krew grupy A, skup się na relaksie, a nie czymś, co nie sprawia Ci przyjemności.

      Zdrówka, mnóstwo zdrówka życzę

      Dorota

  18. Jola pisze:

    Witam Pani Dorotko,
    z chęcią i ciekawością czytam Pani nie codzienniki,jest coć w nich co zmusza do zadumy i refleksji:)
    Dawno nie pisałam, za co przepraszam. Ale teraz to nadrobię. Nie pisałam, ale często o Pani myślałam i śledziłam to, co się u Pani dzieje.
    Pozdrawiam
    Jolanta Windloch
    Proszę pozdrowić dziewczynki.
    Acha ! I ślicznie Pani wygląda. :)

    • Dorota Dorota pisze:

      Pani Jolu,

      Dziękuję za dobre, budujące słowa.
      Przyznam, że miłe to zaskoczenie ponieważ w odróżnieniu od lat poprzednich kiedy korespondowałyśmy bardzo często, ostatnio od strony Siedlec długo wiało ciszą. :)

      DM

  19. Stefan pisze:

    Dorotka, niby Kobieta to Pleć Słaba, ale Ty również dla mnie, zawodowca Jesteś Skarbnicą Talentów, Napoleon w Spódnicy od którego warto się wciąż uczyć, a oprócz zdrowego trybu życia, szczególnie pomagania ludziom jak mogą połączyć przyjemne z pożytecznym…:)
    Czyń tak pracowicie i wciąż zmieniaj jak najdłużej, bo jak powiadasz: „Stała jest tylko zmiana…”
    Pozdrawiam. Stefan- Zielarz-Kręgarz- Kolega z Dietetyki

    • Dorota Dorota pisze:

      Stefku,

      Niedawno nazwałeś mnie Margaret Thatcher. Jako uzasadnienie podałeś, żem (cytuję) Wizjonerka, Twarda, Zdecydowana, Konsekwentna i Silna.
      Teraz doczekałam się miana Napoleona. Że w spódnicy ? Nie szkodzi ! :)
      Z tego co wiem, przynajmniej jedno mnie z nim łączy. On też bał się kotów. :)

      Pozdrowionka dla całej Twojej Familii
      D.

  20. Olga pisze:

    Nawiązując do dzisiejszego „niecodziennika” to często zastanawiałam się pić czy nie pić w trakcie jedzenia (serio, serio, jak mawia
    Shrek…)
    I proszę, już wiem – bardzo dziękuję za kolejną cenną wskazówkę.
    Oczywiście mam na myśli herbatę lub wodę.

    Dobranoc

    Ola B. Pabianice

  21. Barbara pisze:

    Pani Nie – Codziennik od jakiegoś czasu nie dociera do mnie. Szkoda, bo bardzo chciałabym go nadal otrzymywać. Bardzo lubię Pani artykuły, są niesamowicie intresujące, prawdziwe i bardzo wartościowe. Pani wiedza, informacje, porady niesamowicie pomagają w życiu codziennym. Już cieszę się na samą myśl, że Pani Nie-Codziennik mógłby do mnie wrócić. Bardzo dziękuję. Pozdrawiam. Barbara O. Tarnobrzeg

  22. Wiesia pisze:

    Witam Cię serdecznie,
    chcę pogratulować Ci pomysłów,
    to co robisz z pewnością rozwiąże wiele problemów
    klubowiczom korzystającym z Twoich opracowań.

    Prześlę dalej moim klubowiczom,
    jestem ciekawa ilu skorzysta?

    Ja na pewno będę korzystać,
    sama nie mam ani talentu ani czasu,
    więc dziękuję, że dajesz mi taką możliwość.

    Pozdrawiam, miłego dnia Wiesia.

  23. Ania R. pisze:

    Pani Dorotko!

    Zgadzam się z zupełności z Pani ostatnim (i nie tylko) Nieregularnikiem! Skojarzył mi się z niedawnym zdarzeniem. Byłam ostatnio na weekendzie ze znajomymi i tak się złożyło, że jeden z kolegów lubi gotować, więc nas żywiłJ Jako osoba, która nie znosi spędzać czasu w kuchni bardzo się ucieszyłam… niestety na próżno! Nie mogę się nadziwić co też ludzie jedzą!!! Tona mięsa, wszystko smażone w głębokim tłuszczu, panierowane, grilowane, gotują nawet marchewkę – jakby na surowo miała być trująca… Po obiedzie wszyscy „zalegali” tzn. spali bądź leżeli na leżakach, no ale jak tu nie odpoczywać po czymś tak wyczerpującym dla organizmu!:) Skutki weekendu odczuwałam do środy, czułam się okropnie zatruta. Jestem „surowojadkiem” – moje ulubione potrawy to świeże sałatki z warzyw i owoców, które przygotowuję z tego co akurat mam w domu. Myślę, że z 80% mojej diety to warzywa i owoce, reszta to chleb i sery;) a mięso to może ze 3% (niestety dzięki tej diecie mam problemy z utrzymaniem wagi… walczę o każdy dodatkowy kilogram..;) tak wiem, że niewiele osób ma z tym problem – zwykle jest odwrotnie) Dlatego – na wyjeździe mój organizm się zbuntował! Ale z przerażeniem przyjęłam fakt, że moi znajomi tak jedzą codziennie! Jak to możliwe że ich organizmy to wytrzymują?! Jestem pewna, że mój by tego długo nie wytrzymał!

    Dlatego zgadzam się w zupełności – Bóg stworzył żywność, a kucharza… diabeł. Mam na co dzień możliwość obserwowania zachowań żywieniowych zwierząt. Taka moja obserwacja – konie oprócz tego, że jedzą na raz tylko jeden rodzaj pokarmu, oczywiście wszystko naturalne (głównie zielonka, siano, oprócz tego owies i marchew) ważne jest jak jedzą! Zajmuje im to strasznie dużo czasu, bo przegryzają każdy kęs, nie spieszą się i pobierają na raz bardzo małe porcje. Jeżeli koń dorwie się np. do worka z owsem i zje zbyt dużo na raz, może się to skończyć śmiercią. A przynajmniej kolką i interwencją weterynarza z podaniem środków rozkurczowych i sondą dożołądkową. To taka dygresja, ale czy nie warto zastanowić się nad tym, dlaczego zwierzęta tak rzadko chorują… i spróbować naśladować ich zachowania żywieniowe, skoro nasze (ludzkie) się nie sprawdzają…

    PS. Przepraszam, że się tak długo nie odzywałam. Pozdrawiam serdecznie!

    Ania R.

  24. Krystyna pisze:

    Kochana Pani Dorotko,

    Dziękuję za dzisiejszy Nie-Codziennik (był rano w poczcie J), za pozdrowienia, za słowa otuchy i za to że Pani jest. Od razu radośniejszy jest dzień i tydzień! Oazę szczęścia mam w Wyszkowie – gdzie mieszka Zosia, spędziłam u nich ostatnie 3 dni. To tylko 60 km od Warszawy.

    Pozdrawiam gorąco i proszę odpocząć!

    Krystyna

    PS

    A urlop dopiero za 3 tygodnie.

    • Dorota Dorota pisze:

      Droga Pani Krystyno,

      Odpoczywać specjalnie podczas tych wakacji za bardzo nie będę. :)
      Kilkudniowy relax był na samym ich wstępie.
      Kiedy dziewczynki mają wolne od szkoły, chcę podgonić różne sprawy.
      Cieszę się jednak bo praca będzie bardzo, bardzo twórcza.
      Są pomysły, które od dawna kluły się w mojej głowie, a od pewnego czasu zaczęły nabierać coraz bardziej realnych kształtów.
      Jedne z nich trzeba przelać na papier, inne podarować światu za pomocą słowa mówionego,
      a jeszcze inne muszą zostać zrealizowane w postaci projektów internetowych.
      Tak więc na brak zajęcia narzekać, nawet gdybym bardzo chciała, ani trochę nie będę. :)
      W międzyczasie będzie jeszcze kilka krótkich wyjazdów, a na co dzień nasza oaza szczęścia w ukochanej Kobyłce,
      bliskość lasu, rowery, gwiazdy oglądane nocą wprost z salonu (to przez cały rok) i inne drobne, ale autentycznie prawdziwe przyjemności.

      Życząc zwolnienia tempa, umiejętności dystansowania się od zgiełku stolicy, jeszcze raz pięknie pozdrawiam
      Dorota Madejska

  25. Dorota Dorota pisze:

    Pani Krystyno,

    Wróciliśmy wczoraj z Chorwacji.
    Przyznam, że 1600 km w jedną stronę relaksem nie było.
    Na pisanie ochoty nie miałam, ale kiedy pomyślałam, że w poniedziałek rano zajrzy Pani do poczty,
    a wiadomości ode mnie w niej nie zastanie i Pani będzie „tak trochę smutno”, nie bacząc na efekty trudów podróży, zasiadłam do pisania.
    Tak więc, dzisiejsze wydanie Nie – Codziennika, czytelnicy zawdzięczają nie mnie, ale Pani. :)

    Mnóstwo serdeczności łączę
    Dorota Madejska

    PS
    Mam nadzieję, że również w stolicy ma Pani swoje oazy szczęścia. :)

  26. Gosia pisze:

    Dzień dobry,
    Dorota bardzo mi się podoba dzisiejsze wydanie „Nie-codziennika”. Właśnie tak trzeba trafiać do ludzi…
    Pozdrawiam słonecznie Gosia.

  27. Joanna K. pisze:

    Bardzo serdecznie pozdrawiam i dziękuję za Pani pracę i zaangażowanie w ratowanie naszego zdrowia i życia. Pozdrawiam Państwa bardzo serdecznie jeszcze raz
    Joanna K.

  28. Krystyna A. pisze:

    Witam Pani Dorotko,

    Nie odzywałam się dość długo. Właśnie z ogromną radością zapisałam się na kolejny, wychodzący spod Pani pióra, biuletyn „Z polskiego na nasze”. To wielka radość dla mnie móc czytać wszystkie Państwa publikacje, są takie ciepłe, mądre i takie…. adresowane tylko do mnie :)

    Kiedy w poniedziałek włączam pocztę i nie ma tam nic od Pani, to tak trochę smutno. Cieszę się, że mogę je otrzymywać.

    Proszę przyjąć ode mnie życzenia zdrowia i sił do dalszej pracy dla wszystkich klubowiczów. Z niecierpliwością czekam na wszystko co tylko Pani napisze.

    A w załączeniu przesyłam zdjęcie mojej ukochanej Zosieńki, zrobione w przedszkolu w dniu jej drugich urodzin.

    Z pozdrowieniami Krystyna A. z Warszawy

    • Dorota Dorota pisze:

      Droga Pani Krystyno,

      Bardzo, ale to bardzo miłe są dzisiejsze Pani słowa. :)
      Dużo ostatnio zmieniam, udoskonalam, modyfikuję.
      A wszystko po to, by tak jak napisałam w dzisiejszym Nie – Codzienniku, każdy mój wierny Klubowicz odnosił znacznie więcej korzyści.
      Przygotowuję jeszcze coś ekstra, tylko dla pań, ale o tym za niedługo.
      Trwają już wstępne prace nad nowym projektem.
      Mam nadzieję, że będzie to moja duma, a dla Klubowiczek sama przyjemność. :)

      Serdeczności łączę
      Dorota Madejska

      Zosieńka przeurocza !!!

  29. Dorota T. pisze:

    Artykuł jak zwykle ciekawy i jak zwykle porusza ważny temat. Wiesz ja lubię czytać Twoje teksty głównie dlatego, że w niecodzienny sposób poruszasz bardzo ważne, ale też zwykłe, codzienne sprawy. Jesteś doskonałym obserwatorem codzienności i mam wrażenie, że to co piszesz wynika w dużej mierze z potrzeby podzielenia się z innymi swoimi spostrzeżeniami na temat, który akurat Cie poruszył. Twoje maile są okazją do zatrzymania się na moment i zastanowienia nad sprawami, z którymi mamy do czynienia codziennie, ale żyjąc w ciągłym biegu nie starcza czasu na refleksje.
    A swoją drogą akurat jak dostałam wiadomość od Ciebie byłam w trakcie wkładania na stronę
    artykułu o odmładzaniu. Piszę tam równiez o tym jak ważna dla naszej młodości jest umiejętność wybaczania i o tym, że jedną z najważniejszych przyczyn starzenia jest chowanie w sobie urazy.

    Jeśli zaś chodzi o temat, to myślę, że to o czym piszesz to jednak w dużej mierze jest jeszcze nasze postkomunistyczne wiano. Propagada komunistyczna była przecież znacznie silniejsza niż głos etyki w demokratycznym kraju. Kolejne pokolenia wyrastały w otoczeniu wszechobecnego strachu i zawiści. Zresztą wśród nas żyją przecież jeszcze byli komuniści i ich ofiary. My nadal nie rozumiemy, że to, że nasz sąsiad coś posiada nie oznacza wcale, że ty będziesz miał mniej, bo dla ciebie zabraknie.
    Więc pisz kobieto o tym jak najczęściej a będziesz miała swój udział w kreowaniu szczęścia i sukcesu Polaków.

  30. Marta pisze:

    Witaj Dorotko! Nadal mieszkam,ucze sie i pracuje w Holandii 😉 Zdrowie pozwala mi na cieszenie sie zyciem ale nie pozwala na prace fuul-time.Widze znaczna poprawe odkad stosuje Q enzym,(leki na serce odstawilam calkowicie)i inne suplementy! W trudniejszych momentach biore paraprotex -bo pomaga mi bardzo ,kiedy kolacze mi serducho-dziwne ale prawdziwe! Niestety czesto czuje sie zmeczona …Nieodkryta jest do konca przyczyna mojego kryzysu zdrowotnego sprzed dwóch lat i tego konsekwencji.Poziom witaminy D jest tutaj okreslony jako bardzo niski,inni” naturalni ‚”specjalisci uznaja ze borelioza gdzies we mnie siedzi.Na tyle cicho ze nowe objawy nie dolaczaja sie juz do obecnych-dzieki bogu!;) Nadal jestem wiernym czytelnikiem Twoich artykulow ktore otwieraja mi oczy na pewne sprawy! Dziekuje ! Zycze Tobie milej ,spokojnej niedzieli!

  31. Elżbieta pisze:

    Pani Doroto,

    bardzo mi miło otrzymywać od Pani korespondencję. Dziś, kiedy wróciłam do dawnej formy bardzo miło wspominam Pani profesjonalną pomoc, która pomogła mi stanąć na nogi w trudnych chwilach.

    Pozdrawiam serdecznie

    Elzbieta Z. z Krakowa

  32. Dorota P. pisze:

    Pani Dorotko,
    jak zwykle udana publikacja. Lekka, miła…… i zrozumiała.
    Jestem żywym tego dowodem, jak KoenzymQ10 działa korzystnie. I choć tego wirtualnie nie widać mogę zapewnić wszystkich klubowiczów, że tak ten, jak i inne preparaty przynoszą nie tylko oczekiwane rezultaty, ale coś czego nawet trudno było się spodziewać. Moje pierwsze spotkanie z Calivitą odbyło się za Pani pośrednictwem i oczywiście wirtualnie.
    Wtedy to przedstawiając Pani swoje dolegliwosci prosiłam o „coś odpowiedniego”.
    Pani przesyłała mi sympatyczną wiadomość zatytułowaną ” Szycie na miarę” .
    Można więc powiedzieć, że swoje zdrowie utrzymuje dzięki Pani jakże trafionym zaleceniom, i suplementom Calivity.
    Prawda jest jednak, że tak jak w większości spraw tak i w tym przypadku cuda się nie zdarzają ale systematyczna suplementacja nie tylko przywraca organizmowi równowagę, ale też uzdrawia go.
    Ja, jak wspomniałam jestem tego przykładem. Moje kolano ( narazie jedno na szczęście) jest ( a mam nadzieje, że raczej było) w opłakanym stanie. Rezonans i opis: całkowity brak chrząstki stawowej.
    No, cóż medycyna uznała, że na „wymianę” stawu kolanowego jestem jeszcze za młoda. No, choć na coś jeszcze jestem zbyt młoda :)))
    Pocieszenie tak wesołe, jak i gorzkie.
    I co dalej. Mazi nie ma, kolano puchnie, staw boli i nawet z kijkami już nie mogę chodzić.
    Jeden z wielu lekarzy, których nawiedziłam ( ten do którego mam względne zaufanie) znając historię kolanek babci i mamy powiedział, że proponuje mi zastrzyki w staw .
    Nie odrzuciłam tej koncepcji ale postanowiłam jeszcze zaczekać i póki co sprawdzić inne możliowści naprawy kolana.
    Wtedy to łykając kolejne tabletki m.in. koenzymu Q10 przypomniałam sobie, że może Calivita „coś ma”. Nie zaszkodzi a może pomoże. Na injekcje zawsze przyjdzie czas. Najpierw zamówiłam SharkAid a potem jeszcze Ioint ProteX Forte.
    Gdyby mi kto powiedział, że taki będzie efekt brania tych tabletek, nie uwierzyłabym. Odkąd biorę kolano coraz mnie :puchnie, boli, chrzęści.!!!!! Mogę uklęknąć ( no nie na długo ale jednak). Schodzę i wchodzę po schodach naprzemienne !!!!
    Mam nadzieje, że niedługo znów pójdę z kijkami.
    Niech ta moja opowiesć,choć nie tak porównawczo napisana, jak Pani będzie dla Pani, Droga Dorotko, wyrazem moich podziękowań za solidność, uczciwość i rzetelność wobec Pani „pacjentów ” takich, jak ja.
    Z wyrazami szacunku i ogromnej sympatii.
    DP

  33. Violetta N. pisze:

    (…) Jeszcze jedno pani Doroto, przeczytałam ostatni artykuł.
    Podobnie uważam, że wiedza aby dotarła i została zrozumiana powinna być przekazana w obrazowy sposób, a skojarzenia są tu nieodzowne. Myślę, że nie tylko ja jestem wdzięczna za pani pracę.

    Pozdrawiam
    Violetta N.

  34. Dorota P. pisze:

    Droga Pani Dorotko,

    bardzo długo milczałam, bo różne zawirowania życiowe nie pozwolały mi na normalność.Nie oznacza to jednak,że nie czytałam Pani artykułów w Nie- codzienniku, czy też zapomniałam o Pani :)). Jak zwykle, a właściwie, jak zawsze lektura Pani artykułów wciąga, na szczęście bezpiecznie i skutecznie :).
    Skutecznie, bo tak na codzień, zagonieni (zawsze) ważniejszymi sprawami od własnego zdrowia, zapominamy o tym, że powinniśmy zadbać o nasze zdrowie, póki je mamy.
    I to nie tylko zdrowie fizyczne, ale i psychiczne. Niektórzy nazywają to drugie kondycją. Nie zależnie od nazwy ważne jest, to aby pamiętać,że nic nie jest nam dane na zawsze.
    I TO JEST TO SEDNO. I NA TYM POLEGA WŁASNIE OWA SKUTECZNOŚĆ PANI ARTYKUŁÓW.
    Bo, jak człek tak siądzie przy kopmie ( teraz tak właśnie Polacy nazywają to urządzenie za pomocą ,którego porozumiewam się z Panią), by sprawdzić pocztę i przeczyta te mądre słowa, to przychodzi refleksja.
    Czas leci coraz szybciej, nawet młodzi ludzie to zauważają. Kiedy więc znajdę chwilę dla siebie i, czy wogóle ją znajdę? Czy chcę ją znaleźć?

    Ja to już wiem. Ten czas jest potrzebny, tak dla zdrowia psychicznego, ja i fizycznego. Mówią ” w zdrowym ciele , zdrowy duch”. Ale dziś, kiedy jesteśmy przytłaczani zmieniającym się w szybkim tempie światem, to powiedzenie jest jeszcze bardziej aktualne.
    Jak zwykle rozpisałam się ale tym razem jest to uzasadnione długim milczeniem :)
    Tak więc, jak powiedziałam staram zadbać o swoje zdrowie i kondycję.
    Dla tego pierwszego zamawiam produkty Calivity :)) a dla drugiego, oprócz chodzenia na nordic walking, kupiłam jeszcze piłkę rehabilitacyjną do ćwiczeń. Rewelacja, polecam gorąco.
    Ćwiczenia na piłce, to lepsza praca większej ilości mięśni, i prawdziwa przyjemność. Zrobienia np. takich brzuszków, to już wysiłek spory, bo trzeba się dodatkowo utrzymać na piłce podczas ich robienia. Polecam.

    A wracajac do moich zdrowotnych rozważań, to mam pytanie, czy mogę zamówić u Pani Probio Balance. Zagłądałam na stronę z produktami, bo chce zamówić także inne, ale tam nie było tego.

    Pozdrawiam serdecznie i czekam niecierpliwie na odpowiedź.
    Dorota P.

    P.S. Nie szczepiłam się , bo mam swoje zdanie na ten temat i chore mocno stawy. Ale własnie dzieki Virago i czosnkowi, przy pierwszych, lekkich objawach zaziębienia, wygoniłam paskudztwo. I jak poszło, tak nie wróciło.
    Czosek zażywam codziennie , po 3 tabl. od połowy września. No i Noni, ale tutaj będę szczera nie jestem taka regularna.
    Raz jeszcze pozdrawiam.
    DP

  35. Iza pisze:

    Kochana Dorotko, czytam każdy Twój nieregularny codziennik. Czytałam o ADHD a że byłam ostatnio w Warszawie na konferencji dotyczacej ADHD tym bardziej mnie to zainteresowało. Muszę jednak przyznać,że to co dzisiaj przeczytałam zrobiło na mnie duze wrazenie. Dzieki rhodiolinowi tak jak Ci mówiłam ostatnio nabrałam dystansu przede wszystkim do spraw zawodowych. Jestem spokojniejsza , nie podnoszę głosu na najbliższych po powrocie z pracy. Zaczęłam nadrabiać zaległosci czytelnicze.
    Podpisuję się obiema rękami pod tym co dzisiaj przeczytałam a co wyszło spod Twojego pióra. O przejawy życzliwosci w stosunku do swoich najbliższy pytam czesto rodziców. Wyobraź sobie, że mają duży problem ze sprecyzowaniem kiedy i za co pochwalili swoje dziecko-wymagają ,karają a tym czasem to pochwały i życzliwość mają tak wielkie znaczenie w budowaniu poczucia własnej wartości i pozytywnych relacji międzyludzkich. Bardzo serdecznie dziękuję i pozdrawiam.

  36. Elżbieta pisze:

    Pani Doroto,

    chciałabym przypomnieć Pani moją osobę i to, że zawsze myślę o Pani z ogromną wdziecznością. Pomogła mi Pani w bardzo krytycznym momencie mojego życia.
    Ja już wróciłam do równowagi – nie wiem czy wówczas był to czas skumulowanych problemów życiowo – zdrowotnych, czy depresja, menopauza – wszystko jedno. Pomogła mi Pani i jestem nieskonczenie za to wdzięczna.
    Sama zajmuję się m.in pomaganiem innym osobom, tym bardziej wiem, jak istotny jest czasem przekaz, że praca i wysiłek nie idzie na marne.
    Muszę jeszcze dodać, że to, że wspierała mnie Pani swoimi mejlami i dobrym w nich słowem było chyba ważniejsze niz suplementy, ktorymi wtedy się poratowałam.

    Pozdrawiam serdecznie
    Elżbieta Z. z Krakowa

  37. Barbara K. pisze:

    Witam Pani Doroto!Dlugi czas mnie nie było.Ale nie oznacza to ,ze przestałam interesowac się suplementami diety.Nadmiar pracy i obowiązków i tak jak Pani napisała -efekty małe.
    Dziękuję za radę, wskazówki.
    Moje bóle kręgosłupa ustały –
    Noni -mój przyjaciel. Postawił mnie na nogi.Jaka radość poruszać się bez bólu.
    Jeśli chodzi o guzki ,o których pisałam- po Noni jeden znikł.Od tygodnia stosuję triple-Potency- już jest efekt.Następny się zmniejszył.
    Dziękuję za otrzymywana prasę- Nawigator – super . Z ciekawością przeczytałam o Pani i Pani męza drodze do sukcesu.Zresztą Pani lekość pisania powoduje,że z przyjemnoscią się czyta każda informację , Nie-codziennik i oczywiscie Nawigator.

  38. Dorota P. pisze:

    Przyznam, że właśnie Pani Nie – Codziennik sprawił, że dyscyplinuje się. I może to brzmi zabawnie ale ostatnie dni, a ściślej noce kładę się spać wcześniej niż poprzednio, bo o 1 h.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie
    Dorota Pich

    P.S. Od wczoraj piję Chlorofilinę, a od dziś piję także mój mąż. Wierzyć się nie chce, dał się namówić !!!

  39. Dorota P. pisze:

    Witam Pani Dorociu,
    ten ostatni artykuł w Nie- codzienniku, to dla mnie, ku przypomnieniu :-))
    Tak, to mój grzech zaniedbania.I choć świadomość w tej sprawie coraz większa, to …..jakoś mi „nie wychodzi” kłaść się wcześniej. Prawda jednak jest to absolutna, że sen a zwłaszcza dla tej grupy krwi – A, jest jak powietrze. Niezbędny do właściwego funkcjonowania. I można by dużo dywagować w tej sprawie ale gdy w lutym byłam na tygodniowym urlopie w górach i chcąc, niechcąc z nudów ( bo wszystko już wyczytałam za dnia, aż oczy bolały) kładłam się o północy, to jakby gęba była młodsza.
    A i łatwiej wstawało się rano.
    No ,coż teraz jest 23.16 więc może dziś ( lub od dziś) uda się wprowadzić dyscyplinę w tej sparwie.
    Chlorofilinę zażywałam z Pani zalecenia rok temu. Brałam wprawdzie, jak na raz zbyt duże dawki ale czułam, jak się odświeżam. Jak wychodzi ze mnie, to całe nagromadzone świństwo. Jak czuje się lżejsza i z wyraźną ochotą do życia. Prawda jest taka, że mój organizm ma łatwość zatruwania się. I choć na ogół uważam na to co jem, bo przez lata obserwowania swojego organizmu „nauczyła się go”, to i tak z łatwością ponad przeciętną ( tak myślę) potrafi on się „zablokować”. Grupa A tak ma i już.
    Pozdrawiam najserdeczniej
    Dorota P.

  40. Dorota P. pisze:

    Witam Pani Dorociu,
    Nie -codziennik ,jak zwykle niecodzienny, :))

  41. Mirka pisze:

    Witaj Dorotko…
    Wiele czasu upłyneło od ostatniego pisania do Ciebie…
    Pomyslałaś że zapomniałam o Tobie, nic z tych rzeczy :) kazdego e-maila
    od Ciebie czytam od deski do deski..czerpiąc wiedzę z zapałem.
    (…)
    Pozdrawiam serdecznie

  42. Dorota O. pisze:

    Dorota 18 grudnia 2008
    Dziękuję bardzo za tak piękne życzenia..
    Z mojej strony – naprzeciw ich mądrości – każde, pewnie nawet najserdeczniejsze słowo, wyda się zbyt banalne..
    Albo i nie..
    W każdym razie, z serca życzę wszystkiego najwspanialszego, jeśli tylko ma to związek ze spełnieniem Pani marzeń :) Pozdrawiamy
    Dorota, Marek, Michał i Daria (szósty m-c prenatalny) :))

  43. Dorota P. pisze:

    Pani Dorotko,
    jak zwykle mądrze, wspaniale, optymistycznie i ……. radośnie. Nic dodać, nic ująć.
    Ja również życzę Pani i Pani bliskim aby ten świąteczny czas pełen wesołości pozwolił Wam
    także odpocząć w rodzinnej atmosferze nowego miejsca świętowania.
    Może w wigilijną noc przyjdą pod Wasze okna jakieś zwierzęta i powiedzą Wam coś ważnego, w tę jedną, jedyną Świętą Noc.

    A więc marząc sobie o tym co przyniesie jutro,
    pamiętając, że każdy dzień jest nowym początkiem świętujcie radośnie w ten bożonarodzeniowy czas.
    Najserdeczniej tego Wam życzy rodzina P.

  44. Magda pisze:

    Dziękuję Pani Dorotko za wskazówki.
    Nie zajmując więcej czasu życzę miłego pobytu za oceanem i szczęśliwego powrotu do Polski, jest nam Pani tutaj bardzo potrzebna!
    Z wyrazami szacunku
    Magda D.

  45. Elżbieta pisze:

    Pani Doroto,
    widzę z ostatniego newslettera, że chyba była Pani w Krakowie na imprezie Calivity.
    Pozdrawiam Panią serdecznie – zawsze mysle o Pani z wielka wdzięcznością – podała mi Pani rękę w bardzo trudnej życiowej mojej sytuacji.
    Po moich dolegliwoścach na wiosnę nie ma już (prawie) śladu – chyba nawet bez tego prawie.
    Wróciła mi energia do pracy i życia. Nie potrzebuje juz tylu środków wspierających.(…)
    Wszystkiego dobrego, ma Pani w Krakowie całkiem dobrze stojącą na nogach wdzięczną „pacjentkę”

  46. Dorota P. pisze:

    Oj, warto Pani Dorociu. Ja, choć od niedawna, ale jestem wiernym czytelnikiem Nie -Codziennika.
    Lekkość pióra, istota problematyki, a także wyraz artystyczny przejawiający się w tym, że każdy czytelnik cieszy się, że Pani Dorotka do Niego znów napisała.
    Do Niego i dla Niego. Ciepło, serdecznie, życzliwie. Dziękuję i gorąco pozdrawiam

  47. Dorota K. pisze:

    Witam,
    Tak, przyznaję rację, że szkoda by było, gdyby Pani przestała pisać Nie-Codzienniki :) Niby nie ma w nich ogromu wiadomości, ale te, które są, przedstawia Pani w bardzo czytelny sposób.
    Trafia bez problemu do czytelników takich jak ja :)
    Również od siebie dziękuję za to, że coś takiego powstaje :) Pozdrawiam

  48. Czarek pisze:

    Gratuluję 100 wydania i miłego pobytu w USA. Pozdrawiam

  49. Małgosia pisze:

    Dorotko, dziękuję Ci za Twoje cotygodniowe wiadomości,
    zawsze z ciekawością je czytam.
    Bardzo, bardzo Cię podziwiam za Twoje DZIAŁANIE!!!
    i niezwykłe kreowanie :)
    Życzę Wam wielu cudownych przygód za oceanem!
    Serdecznie pozdrawiam !

  50. Artur pisze:

    Świetna historia – bardzo mi się podobała :-)
    pozdrawiam

  51. Dorota K. pisze:

    Witam Pani Dorotko :o)
    Prawdziwy ten tekst muszę przyznać. Niestety większość ludzi gdy tłumaczę mojej córeczce dlaczego nie kupię jej cukierków nad wymiar kolorowych w ślicznym misiowym pojemniczku ze ślicznym uśmieszkiem patrzy na mnie ze skrzywieniem. Myślą pewnie: co za matka, nie chce kupić cukiereczków za 50 groszy…. Takich spojrzeń ludzi jest wiele. Mam jednak nadzieję, że jak za rok lub dwa lata (nie wiadomo na czym stanie ustawa o szkolnictwie) pójdzie córeczka do I klasy szkoły podstawowej i zobaczy sklepik szkolny to kupi sobie jakiś owoc zamiast chipsów. Liczę na to :o) (…)

  52. Dorota P. pisze:

    Witam Pani Dorotko,
    Z przyjemnością, jak zwykle przeczytałam ostatni Nie-codziennik.
    Ma Pani nie tylko dar obserwacji ale i pisania, a to w dzisiejszych czasach rzadkość.
    (…) Pozdrawiam

  53. Bożena pisze:

    Dorota, dzięki Ci, aż mi łezki poleciały, jesteś kochana !
    (…) Jeszcze raz dziękuję za te słowa niosące dobrą energię.

  54. Anna M. pisze:

    Witam serdecznie. Po przeczytaniu ostatniej wiadomości potwiedzam Pani słowa Pani Dorotko ,im więcej lat przybywa CaliVita tym my stajemy się młodsi duchem i ciałem. Mój przykład – w wieku 54 lat odważyłam się pójść i zrobić prawo jazdy.Jestem na etapie szesnastej godziny jazdy.Jeżdżę coraz pewniej i na luzie bezstresowo. Nikt kto nie zna mojego wieku nie wierzy mi, że mam już tyle lat. Na bieżąco przyjmuję lecytyne,coenzym ,witaminę C,wapno z magnezem oraz z uwagi na moje lata menopauzal(który polecam wszystkim paniom,jest rewelacyjny).Tak że to działa ! Serdeczne pozdrowienia. Anna Macioszek

  55. Anna M. pisze:

    Po przeczytaniu ostatniego wydania NIe – Codziennika potwierdzam Pani słowa, Pani Dorotko.
    Im więcej lat ma CaliVita, tym my stajemy się młodsi, duchem i ciałem.
    Mój przykład: w wieku 54 lat odważyłam się robić prawo jazdy. Jestem na etapie szesnastej godziny. Jeżdżę coraz pewniej, na luzie, bezstresowo.
    Osoby nie znające mojego wieku nie wierzą, że mam już tyle lat.
    Na bieżąco przyjmuję lecytyne, coenzym, witaminę C, wapno z magnezem oraz z uwagi na moje lata menopauzal (który polecam wszystkim Paniom, ,jest rewelacyjny).
    Także to działa. :) Serdeczne pozdrowienia.

  56. Iw pisze:

    Wiesz co ? Jesteś doskonała ! Super list. Dobrze, że Ciebie mam !!!!!!

  57. Kamila W. pisze:

    Dzień dobry Pani Dorotko,
    Przede wszystkim chcę powiedzieć,że zrobiło mi się tak strasznie miło i radośnie kiedy przeczytałam dzisiejszy Pani artykuł „o sztuce życia hawajskich mędrców i zaraźliwym optymizmie”, szczególnie kiedy budzę się rano a tu pada i pada …. i tak już od tygodnia:)
    I tak pomyślałam sobie ,że założę kalosze, płaszcz przeciwdeszczowy i pójdę z dziećmi pobawić się na deszczu i pochlapać w kałużach.:)

  58. Anka pisze:

    Witaj Dorota,
    widzę, że mamy podobne refleksje w temacie „co składa się na ciekawe, szczęśliwe i udane życie.Ty umiałaś to pięknie przelać na papier, we mnie to od kilku lat w duszy gra. Dlatego może we mnie tyle pytań, poszukiwań. Ostatnio słucham Oratorium Rubika, gdzie otrzymuję proste odpowiedzi na pytania, na które ludzie wokół nie chcą albo nie potrafią rozmawiać nazywając – filozofowaniem. I wiesz do czego dochodzę? że ta witamina, o której piszesz powinna być podawana już w okresie prenatalnym bo póżniej jej niedobór przez lata nagromadzony takie właśnie ma skutki.
    Niby proste ale z drugiej strony jak matka czy ojciec, którym nie przekazano w okresie dzieciństwa i rozwoju odpowiedniej dawki miłości i czułości może ją przekazać swojemu dziecku ?
    Jedyna droga w samorozwoju, dojrzałości, wierze i jak to kiedyś mi pisałaś – pokorze.
    Pozdrawiam

    P.S.
    Czy zastanawiałaś się jaki dar trzeba posiadać, żeby właściwie odczytać Twoje refleksje ? :-)).

  59. Agnieszka pisze:

    Dorotko, tym razem spóźnione ale nieustannie serdeczne imieninowe życzenia !

    Czy nie myślałaś o pisaniu felietonów do jakiegoś pisma ? Właśnie poczyniłam takie spostrzeżenie choć jestem laikiem. Pozdrawiam

  60. Bogusława G. pisze:

    Witam !
    Pani Doroto zawsze z przyjemnością czytam Pani rozważania, ponieważ każą zastanowić się nad rzeczami, do których nie przywiązujemy na co dzień wagi , a które są tak istotne dla naszego funkcjonowania. Żałuję, że nie wiedziałam o zainteresowaniach Pani córek, bo gdybym wiedziała, że Pani będzie z nimi w Poznaniu na warsztatach tanecznych, to sama bym też z nich skorzystała. Taniec jest jedną z moich pasji życiowych i przez wiele lat uczyłam dzieci tańczyć w Młodzieżowym Domu Kultury. Jeździłam też na różne warsztaty taneczne. Byłaby to niewątpliwa okazja do spotkania i pogadania o zdrowiu. Myślę, że dziewczyny nie nabawiły się żadnych kontuzji. Gratuluję im samozaparcia i pomysłu na życie. Pozdrawiam

  61. Barbara pisze:

    Witam Pani Dorotko!
    Czyta Pani w moich myślach. Właśnie wczoraj rozmawiałam z córką na ten temat, bo wnuczek w przyszłym roku idzie do szkoły a podobno w szkołach, w sklepikach też można dostać napoje energetyzujące – o czym wyczytałam w jakiejś prasie. O zgrozo! przecież to powinno być zakazane jak alkohol i narkotyki. Gdzie są dorośli i władze pobierające wynagrodzenie za oświatę.
    Pozdrawiam serdecznie.

  62. Twoja Wandeczka pisze:

    KOCHAM CIĘ szalenie, niestrudzenie
    Przez uwielbienie i roztargnienie.
    Przez zapomnienie też, jak wiesz.
    Jak chcesz i nawet jak nie chcesz.
    Kiedy jesz, gotujesz czy leniuchujesz.
    KOCHAM CIĘ w locie, w samolocie.
    Jak kret, jak Szwed i jak stary babciny pled.
    Jak Misia Teda i Flinstona Freda.
    Kocham Cię jak moją życiową drogę, jak posadzka podłogę.
    Jak …
    Jejku ! Już bardziej KOCHAĆ CIĘ nie mogę :)
    Wracaj do nas. Jak można na tak długo wyjeżdżać ! :)

  63. Dorota Wanda pisze:

    Człowiek jest wielki nie przez to co posiada, lecz przez to kim jest.
    Nie przez to co ma, lecz przez to czym dzieli się z innymi.

  64. Magda D. pisze:

    (…) Dużo osób nam pomaga, ale kontakt z Panią to dla mnie ogromne wsparcie, takie inne niż rodziny, BARDZO CENNE, stawia na nogi, wytycza dalszą drogę ku jeszcze lepszemu życiu.

  65. Agnieszka M. pisze:

    Pani Dorotko !
    Dziękuję za pamięć oraz systematycznie dostarczane felietony, które miło poczytać bo mają klimacik. Pozdrawiam

  66. Kamila W. pisze:

    Witam Pani Doroto w ten słoneczny poranek :)

    Bardzo dziękuję za wszystkie materiały, które otrzymałam od Pani. Czekam na paczkę z suplementami i książkami, mam nadzieje, że dziś albo jutro do mnie dotrze.
    Wczoraj w nocy zaczęłam czytać te wszystkie materiały i tak bardzo mnie to wciągnęło i zainteresowało, że po odprowadzeniu synka do przedszkola znów siedzę przed komputerem i zaraz zabieram się do lektury.

    Dziękuję moim aniołom, że spotkałam Panią na swojej drodze życia, wiem, że to nie przypadek, bo nie ma życiu przypadków. Tak po prostu miało być :)
    Szukałam szukałam i w końcu znalazłam :) Rozmawiałam z Panią chwilkę przez telefon i wyczuwałam niesamowite ciepło i taką „zwykłą” kobietę (w pozytywnym tego słowa znaczeniu).

    Wiem, że wyjeżdza Pani na urlop. Pozwolę sobie jednak na kilka pytań (…)

  67. Barbara pisze:

    Są ludzie, którzy z wdzięcznością przyjmują serdeczność innych – i Pani do tych należy (ja także i mój wnuczek, dla ktorego aż chce mi się poświęcać). Fajnie, że tak jest.
    Dlatego też cieszę się, że Pani się cieszy na nowe lokum, bo ono pasuje do ekologicznych ludzi.
    Z uszanowaniem – Barbara

  68. Andrzej G. pisze:

    Andrzej G. 4 czerwca 2008
    Szanowna Pani Dorotko, dziekuje za współpracę oraz za wiele wspaniałych wiadomości jakie do mnie Pani przesyła.
    Wszystkiego najlepszego dla rodzinki. Pozdrawiam.

  69. Barbara M.W. pisze:

    DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚ.
    Pozdrowionka

  70. Ania pisze:

    Witaj,
    z tego co czytam w nie-codzienniku i CaliNewsie, mnożą się Wam co chwila nowe pomysły – cieszę się. Sądzę, że idzie to w parze z innymi sferami waszego życia, to buduje.
    Pozdrawiam więc i życzę dalszych udanych realizacji.

  71. Sebastian P. pisze:

    Muszę przyznać, że wraca mi Pani wiarę w ludzi.

  72. Danusia i Stefan pisze:

    Dziękujemy bardzo za Wasze Serducha…

  73. Ania pisze:

    Kochana Dorociu
    Byle serce całe i gorące było. Mam nadzieję, że ręka też nie złamana. Oczywiście nie zamierzam Cię naśladować w dbałości o własną kondycję i zdrowie- wymyślę coś mniej absorbującego np. zacznijmy od zwykłego dwunożnego chodu, jak na moje możliwości spodziewam się sukcesu od początku roku i wyraźnej poprawy … (…) Jesteś perfekcjonistką, to tylko drobny wypadek- trening czyni mistrza … Odwagi, będę Ci kibicować! (…)
    Życzę Ci wszystkiego, czego sama sobie życzysz. Miłości, ufności, wiary, ludzkiej życzliwości, ciepła które, dając mnożysz wokół Siebie i Swoich Bliskich, opieki Twoich Aniołów w całym Nowym 2008 Roku!!!

  74. Anna Z. pisze:

    Bardzo dziękuję za życzenia, zdjęcia z rodziną a także te na lodowisku, dużo dobrych rad zawartych w Nie – Codzienniku. W Nowym 2008 Roku życzę Pani zdrowia, dużo szczęścia, radości, wszelkiej pomyślności oraz Błogosławieństwa Bożego dla Pani i całej Pani Rodziny.

  75. Anna z W-wy pisze:

    Pani Doroto, (…) życzę Pani szampańskiego dzisiejszego wieczoru, a w Nowym Roku zdrowia i wielu sukcesów we wszystkich dziedzinach życia. I jeszcze raz z całego serca dziękuję za wszystko, co Pani dla mnie i mojej rodziny zrobiła.

  76. Bogumiła S. pisze:

    Pani Dorotko!

    Dziękuję za życzenia świąteczne i noworoczne. Mam nadzieję, że zabawa na lodzie była przyjemna i jej wspomnienie pozwoli szybko zapomnieć o tej drobnej kontuzji. Życzę Pani dużo zdrowia, pogody ducha, dużo uśmiechu na co dzień. Dziękuję za pomoc, za serdeczności i mnóstwo pozytywnych emocji jakie otrzymałam od Pani. Z noworocznymi pozdrowieniami

  77. Klubowicz pisze:

    Dziękuję za piękne życzenia i pozwolę sobie przesłać Pani i wszystkim naszym znajomym, którzy korzystają z Pani wsparcia aby ten 2008r był piękny, cudowny i byśmy „spokojnie” żyli. Wszystkiego najlepszego.

  78. Andrzej G. pisze:

    Szanowna Pani Doroto, życzę pani oraz Pani rodzinie wszelkiej pomyślności,
    spełnienia marzeń, dużo zdrowia oraz powodzenia w interesach. Andrzej z Rodziną.
    P. S. Ja kilka lat temu także po 26 latach założyłem łyżwy na nogi i pierwsze próby jazdy wyglądały tragicznie. Zgodnie z zasadą: tylko praca może dać efekty, dzisiaj wygląda to już obiecująco. Właśnie wczoraj byłem na lodzie ponad godzinę i czuję się wspaniale. Proszę być wytrwałą. Pozdrawiam

  79. Barbara M.W. pisze:

    Chylę czoła Pani Dorotko. Tak trzymać ! Ładna Dziewczynka na tych łyżwach. Sama nie jeżdżę (…), ale lubię ostre spacery po lesie. Jeszcze raz życzę dobrej zabaw sylwestrowej i szczęśliwego Nowego Roku 2008 dla Pani i całej sympatycznej Rodzinki.

  80. Marek pisze:

    Bardzo, bardzo dziękuje Dorotko !!!
    To bardzo miła niespodzianka. Te przepięknie napisane słowa to prawdziwy balsam dla mojej duszy.
    Chciałbym więcej i więcej…
    Ale podobają mi się także Twoje cyklicznie redagowane biuletyny – zawsze czytam z zainteresowaniem.
    Przeważnie nie mogę się doczekać na kolejny. (…)
    Tymczasem gorąco, gorąco pozdrawiam…

  81. Wanda pisze:

    Jest taki, który rozdaje, a jednak mu przybywa. Dusza szczodra sama zostanie nasycona, a kto obficie poi drugich, sam też zostanie obficie napojony.
    Przypowieści, rozdz. 11, wiersz 24 i 25.
    Kocham Cię jak Słońce, bo bez niego nie da się żyć !!!

  82. Krzysztof pisze:

    Dziękuję, że dzieli się Pani z nami swoją cenną wiedza.

    Krzysztof S.

  83. Wanda pisze:

    Dzielna niewiasta. Trudno o taką. Jej wartość przewyższa perły.

  84. Barbara pisze:

    Dziękuję Pani Dorotko, jest Pani Dobrym Aniołem.
    Dobre wieści szerzy Pani w zgrabny sposób, a ponadto daje nadzieję, a ponadto dorzuca mądre, celne, cenne cytaty, przypowieści, mądrości – jak chociażby ta ostatnia – co oznacza, że dobrze Pani życzy innemu człowiekowi. (…)Z pozdrowieniami

  85. Barbara B. pisze:

    (…)
    Chciałam cokolwiek powiedzieć na temat lekcji, które otrzymuję co tydzień. Otóż zawsze czekam na nie z niecierpliwością co będzie nowego i ciekawego w następnej. Bardzo lubię czytać wiedzę, która się tam znajduje. (…)

    Bardzo lubię też czytać wiadomości , które znajdują się na pani stronie internetowej . Też dzielę się z nią mamą. (…) Bardzo się cieszę , że znalazłam taką właśnie stronę i oczywiście się zapisałam jako klubowicz. Dziękuję za dostarczaną wiedzę.

  86. JW pisze:

    (…) Serdecznie Pani dziękuję, po prostu za to, że Pani jest :)
    Kontakt z Panią i pomoc jest dla mnie nieoceniona :)
    I cieszę się, że mogę się uczyć.
    Pozdrawiam jesiennie

  87. Wanda pisze:

    Nie wyobrażam sobie myśleć o Tobie inaczej jak tylko ciepło i tkliwie. Jedź, ale szybko do nas wracaj. Życzę Ci swobody wymowy i jeszcze większej miary mądrości.

  88. Anna S. pisze:

    Droga Pani Doroto,
    nawet jeśli nie piszę, to nie znaczy, że nie czytam Pani listów i o Pani
    nie myślę. Wiem, że nic mnie nie tłumaczy – ani brak czasu, ani pośpiech, ani stres. Sądzę, że powód jest inny i… zaskakujący. Zawsze uczono mnie, iż najpierw obowiązek, potem przyjemność. Ponieważ listy do Pani to przyjemność, więc zawsze zostawiam je sobie na koniec, a że na końcu nie ma już czasu i sił, to… (…)

  89. Twoja Wandzia pisze:

    Mówiłam o Tobie wiatrom – szumiały.
    Mówiłam o Tobie kwiatom – pachniały.
    Mówiłam o Tobie ptakom – śpiewały.
    Mówiłam im, żeś skarbem Boga – WIEDZIAŁY.

  90. Ag pisze:

    Jestem wstrząśnięta lekturą Twoich prac, muszę wreszcie zadbać o zdrowie bo dotąd tylko czerpałam z jego zasobów nie dając nic w zamian

  91. Bożena B. pisze:

    Witaj Dorotko
    źle się czuję z faktem, że długo do Ciebie nie pisałam, mam obecnie dużo obowiązków (takich na własne życzenie), odezwę się wkrótce.

    PS. „Kto Żyw” z moich znajomych i pracowników studiuje i mam nadzieję, że stosuje zasady odżywiania zgodnego z grupą krwi.

    Niech „Wszechświat” Ci sprzyja, wszelkiej pomyślności

  92. Anna S. pisze:

    Pani Dorotko
    Dziękuję Pani za wszystkie artykuły jakie od Pani dostałam. Czytam je z zaciekawieniem i zdziwieniem, bo zawierają prawdy, które są powszechnie znane ale żyjemy zbyt szybko, by o nich pamiętać i chociaż czasem stosować. Niestety nie zawsze mam dostęp do internetu – moja córka właśnie zdaje maturę. Dlatego otwieram pocztę ze znacznym opóźnieniem.
    (…) [OxyMax] Okazał się bardzo skuteczny dla mojej teściowej chorej na raka wątroby. Dzięki niemu ilość wody w płucach zmalała na tyle, że lekarze zdecydowali się na kontynuowanie chemioterapii przerwanej trzy tygodnie temu. (…)
    Z wyrazami szacunku

  93. Bogumiła pisze:

    Serdecznie pozdrawiam i dziękuje za dotychczasową pomoc i bardzo sympatyczne Nieregularne Nie – codzienniki „Zdrowie dla Ciebie”.
    Bogumiła S.

  94. Jadwiga P. pisze:

    Pani przemyślenia są bardzo trafne, tylko czasem trudno przestawić psychikę ten prawidłowy tor.
    Dużo zdrowia i siły do dalszej pracy

  95. Elżbieta O. pisze:

    Pani Doroto!
    Dziękuję bardzo.
    Bardzo miły i pełen optymizmu tekst.
    Podobał mi szczególnie ten fragment o WCZORAJ.
    Często zdarza mi się zamartwiać tym co już się stało i na co nie mam wpływu.
    Dużo łatwiej będzie pogodzić się z tym i myśleć o DZISIAJ.
    Będę się starała wprowadzić to w życie.
    Może się uda.
    Pozdrawiam

  96. Anna S. pisze:

    Pani Doroto !

    Dziękuję Pani za list. To rzeczywiście bardzo ciekawe podejście do życia. Faktycznie, zamartwianie się zdrowiem teściowej pociągnęło za sobą lawinowe choroby u mnie. Starałam się przejąć wszystkie obowiązki męża (…) a na taki wysiłek widocznie byłam za słaba. (…) Sytuacja zagęszczała się z miesiąca na miesiąc. Mój dom zaczął wiać smutkiem, stał się pusty a jednocześnie coraz bardziej mnie ograniczał. (…) Pracuję z małymi dziećmi. One nie powinny spotykać posępnych ludzi. Teraz już inaczej patrzę na moją codzienność, ograniczenie finansowe, stan zdrowia, itp. Wiem, że są rzeczy, z którymi po prostu trzeba się zmierzyć. Takie podejście do życia jak w ,,Nieregularnym Nie – Codzienniku” jest godne polecenia i za to dziękuję.

  97. Anna S. pisze:

    Witam Pani Doroto,
    bardzo się cieszę, że to właśnie w dniu dzisiejszym otrzymałam Bardzo Optymistyczny List. To prawda, że wiara w siebie i pogoda ducha może zdziałać cuda. Trzeba się uczyć cieszyć każdą chwilą, każdego dnia bo Los bywa kapryśny…

    Pozdrawiam serdecznie

  98. Krystyna A. pisze:

    Witam Pani Dorotko,

    Właśnie przeczytałam dzisiejszy Nie – Codziennik i bardzo, ale to bardzo zachwyciła mnie wiadomość, że zamierza Pani wydać publikację z przepisami na potrawy. Już nie mogę się doczekać tych broszur… Ja niby umiem gotować, robię to od wielu lat, ale – jak większość nieświadomych znaczenia diety wg grup krwi – niestety popełniam kardynalne błędy. Dlatego taka inicjatywa jest bardzo cenna. Pomoże nam zmienić styl życia na zdrowszy.

    A z okazji zbliżających Świąt Wielkiej Nocy składam Pani i całej rodzinie życzenia wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia i ogromnej radości z niesienia pomocy innym.

  99. Bożena pisze:

    Dziękuję Ci za lekcję optymizmu na odległość, jesteś kochana !

  100. Stefan pisze:

    Witaj!

    Jesteś jak zwykle… Świetna ! Gratuluję ! i …Podziwiam!
    Po tylu latach ciągle potrafisz mnie zaskoczyć !
    Buziaczek w Prawy Polik !

  101. Elżbieta S. pisze:

    Elżbieta S. 28 grudnia 2006
    Dziękuję za przemiłe życzenia świąteczne oraz wiele cennych informacji, które dopiero dzisiaj przeczytałam.
    Wiem, że powinnam przedłużyć członkostwo. Nie wiem jak powinnam to zrobić? Czy mogę skorzystać jeszcze z możliwości kupna produktu CaliVita? Jeżeli tak, to przy zamówieniu przez internet, z jakiego adresu muszę skorzystać?
    Życzę przynajmniej tyle samo radości z życia i dobrej energii, którą emanuje Pani aktualnie, również w Nowym Roku.

  102. Monika A. pisze:

    Zrobiło mi się bardzo miło, gdy przeczytałam Pani maila. Jest Pani niesamowita osobą. A ta zasada, którą się Pani kieruje, jest bardzo fajna, prosta ale wymowna, nawet kiedyś zapisałam sobie w pamiętniku, tylko ja niestety czasami zapominam się do niej stosować. Zazdroszczę, bo robi Pani to, co lubi, tylko pewnie więcej czasu by się przydało więc tego również życzę :)…

    Pewnie jeszcze się odezwę.
    Dziękuję za wszystko…
    Monika A. :)

  103. Elżbieta K. pisze:

    Witaj Dorotko,

    Dziękuje Ci za przesłany newsletter.

    Bardzo interesujące rzeczy piszesz. Gratuluję lekkości i pięknej oprawy.
    Jestem pod dużym wrażeniem. Ciekawa jestem ile zabiera Tobie czasu napisanie takiego tekstu?

    Dziękuję za mile spędzone chwile w Warszawie.
    Mam nadzieję, ze jeszcze się spotkamy.

  104. Barbara pisze:

    Pani Doroto
    bardzo dziękuję za cudowne życzenia imieninowe. Zrobiła mi Pani niesamowitą niespodziankę.To naprawdę miłe znaleźć w skrzynce w dniu imienin takie cudowne życzenia. Przy okazji proszę przyjąć podziękowania za wspaniałe artykuły, które od Pani dostaję. Są bardzo interesujące, czytam je wszystkie „jednym tchem” – bo tematem zdrowia bardzo się interesuję. Uwielbiam te listy od Pani i na każdy czekam niecierpliwie. Bardzo Pani dziękuję i serdecznie pozdrawiam
    Barbara O. Tarnobrzeg

  105. Marek L pisze:

    Witaj Dorotko !!!

    Dziękuje za systematyczną korespondencję. Bardzo ją lubię.
    Odzywam się tym razem bo z tematem szczepionek trafiłaś bardzo celnie.
    Ja podobnie jak Ty nie biorę udział w takich masowych akcjach jak szczepienia (niedawno miałem taki nalot w swojej firmie). Już dawno się z tego wycofałem.
    Dokładnie na ten temat emitowany był wczoraj wieczorem w TVP1 bardzo dobry film, odsłaniający kulisy całego procederu związanego z masowymi szczepieniami profilaktycznymi – po obejrzeniu takiego kina, samo ciśnie się na usta, że jesteśmy niewolnikami (…) . W filmie było też kilka ciekawych wątków na temat znaczenia odżywiania, i kondycji naszych jelit, których zaniedbanie albo wręcz zatrucie prowadzić może wprost do uszkodzenia mózgu – w filmie szczepionki wywoływały u dzieci autyzm.

    Polecam ten film.

    Trochę się rozgadałem ale mam nadzieję, że na temat.
    Jeszcze raz dziękuję za korespondencję. Podziwiam jak prowadzisz ten biznes.
    Tak trzymaj!!!

  106. Leszek M. pisze:

    Chciałbym podziękować za kolejny zestaw informacji nt.kwasów tłuszczowych Omega-3, jak również za odpowiedź na porzedni mój e-mail.
    Cieszę się, że znajduje Pani czas na odpowiedź na każdy list, wymianę poglądów jak również przekazywanie cennych informacji i porad.
    Wiem, że jest to po części Pani praca i sposób uzyskiwania dochodów, ale z drugiej strony postrzegam to jako nie tylko zaangażowanie zawodowe.
    Oprócz profesjonalizmu cenię Pani życzliwość i chęć pomocy innym ludziom.
    Myślę, że jest Pani osobą sympatyczną, komunikatywną i pełną energii, dlatego niezależnie od dalszej współpracy, myślę że swoje pierwsze zamówienie wysłałem do Osoby na której pomoc faktycznie zawsze mogę liczyć.
    Życząc wielu sukcesów w tym co Pani robi, życzę kolejnych awansów w strukturach Calivity.

  107. Sławek S. pisze:

    Witam,

    Pani Doroto z uwagą śledzę Pani listy. Są bardzo pomocne i co najważniejsze dają istotne wskazówki.
    Z zaciekawieniem przeczytałem ostatnie informacje na temat candida albicans i dochodzę do wniosku, że muszę zrobić badania w tym kierunku.
    Od dłuższego czasu wyniki moich badań według lekarza są dobre a ja wiem, że coś dziwnego dzieje się w moim organizmie ale że nie chcę być postrzegany jak ktoś kto na siłę szuka sobie choroby to odpuszczam i jakoś przyzwyczajam się do różnych dolegliwości.

    Przepraszam trochę się rozpisałem a chciałem tylko zaproponować formę pożegnania z odbiorcami poczty.
    Więc może: do następnego kliknięcia !

    Pozdrawiam i Dziękuję

Dodaj komentarz

Strona ta jest prowadzona, zarządzana i stanowi własność Doroty Augustyniak-Madejskiej, Niezależnego Dystrybutora produktów CaliVita® International. Wyżej wymieniony Niezależny Dystrybutor ponosi wyłączną odpowiedzialność za poszczególne treści, jak i całkowitą zawartość strony internetowej. CaliVita International ani żaden z jej oddziałów działających w poszczególnych krajach nie ponoszą odpowiedzialności za tę witrynę. Produkty w ofercie CaliVita®, występujące na tej stronie internetowej, posiadają status suplementu diety, odnoszą się do nich odpowiednie oświadczenia zdrowotne i nie mogą mieć zastosowania oświadczenia medyczne. Żadne oświadczenie, stwierdzenie, opinia lub informacja odnosząca się do któregokolwiek suplementu diety nie mogą zastępować porady lekarskiej.